Reprezentacja Polski ma za sobą bardzo dobre Euro 2016, Legia awansowała do Ligi Mistrzów, a polscy piłkarze biją rekordy transferowe.

7367961928_4d5bed91cd_o

2016 jest zdecydowanie rokiem polskiej piłki. Czy najlepszym w historii? Pewnie nie. Czy najlepszym od ponad 30 lat? Zdecydowanie tak. Moje pokolenie jest wybitnie niespełnione kibicowsko, jeśli chodzi o reprezentację i grę klubów w europejskich pucharach. Jak to możliwe, że od 20 lat żaden polski klub nie awansował do Ligi Mistrzów? Bez komentarza. Przez długie lata musieliśmy się także męczyć z naszą kadrą. Tymczasem 2016 rok wszystko zmienił.

Docenić awans Legii

Zacznę od Legii Warszawa, bo to najświeższy sukces. I nie boję się tego stwierdzenia. Awans polskiego klubu po 20 latach do Ligi Mistrzów do sukces. Nie interesuje mnie fakt, ze w decydującym starciu mierzyliśmy się z półamatorami. Liczy się fakt, bo kto za rok, dwa czy pięć będzie o tym pamiętał? Nikt. Tak samo jak nikt nie pamięta jak sobie radził ostatni polski klub w elicie. Znacznie mocniejsze ekipy pukały do Ligi Mistrzów i się nie udawało. Czasem było bardzo blisko (Celtic, APOEL czy Panathinaikos), a czasem dochodziło do kompromitacji (myślicie, że Levadia, która wyeliminowała Wisłę Kraków, była dużo słabsza od dzisiejszego Dundalk?). Trzeba się cieszyć, ale oczywiście nie bezkrytycznie.

Legia gra w tym sezonie słabo. Już nawet nie chodzi mi o ligę. Z całym szacunkiem dla największych krytyków, to mając w perspektywie mecze, które mogą przynieść rywalizację co tydzień z Barceloną, Realem, Arsenalem czy innym Bayernem, podświadomie odstawiasz nogę w meczu z Łączną. Klasowy zespół tak nie gra, ale Legii do największych przecież dużo brakuje. A prawda jest też taka, że nasza liga jest tak skonstruowana, że i tak najważniejsza jest runda finałowa po podziale punktów.

Martwi mnie tylko fakt, że na tle sprzedawców i architektów z Dundalk polski klub nie wyglądał jakoś dużo lepiej. Ok, Legia była skuteczniejsza, ale to za mało. Pamiętajmy jednak, że cel uświęca środki i nikt nie przyznaje punktów za styl. Portugalia na Euro 2016 grała pięknie? Liczy się efekt końcowy, a ten warszawianie osiągnęli. Do startu fazy grupowej jeszcze sporo czasu i wiele może się zdarzyć, a nie od dziś wiadomo, że polskie kluby  (a i reprezentacja bardzo często!) „lubią” lepiej wypaść na tle mocniejszych rywali, niż tych o podobnym czy niższym poziomie. Mentalność robi swoje.

Jeszcze jedno słowo o sukcesie. Nie oszukujmy się, dla Legii super osiągnięciem będzie zajęcie trzeciego miejsca i gra na wiosnę w Lidze Europy. Sukcesem jest jednak przede wszystkim możliwość zdobycia ogromnego doświadczenia, zastrzyk finansowy (za awans i te sześć meczów Mistrz Polski zgarnie ok. 20 milionów euro!), punkty do rankingu oraz szansa na wypromowanie się dla zawodników. Taki Nikolić może zagrać 2-3 dobre spotkania na tle mocnych przeciwników i zimą trafić do znacznie lepszego zespołu niż Hull City, które chce go teraz. Dobre spożytkowanie kasy (duża część ma pójść na akademię, brawo!) i doświadczenie muszą zaprocentować w przyszłości.

Kadra dała kopa polskiej piłce

Powrót naszej swojskiej piłki klubowej sprawił, że już trochę zapomnieliśmy o reprezentacji. O kadrze Nawałki napisano już dosłownie wszystko, więc ode mnie tylko na potwierdzenie mała historyczna wyliczanka.

1982 rok – ostatnie mistrzostwa, na których reprezentacja Polski odniosła sukces. Ekipa Antoniego Piechniczka przywiozła z Hiszpanii brązowy medal. Cztery lata później odpadliśmy z Brazylią w 1/8 finału, a dalszą historię chyba wszyscy aż za dobrze znamy. Do 2002 roku nie udawało się nawet awansować do turnieju rangi mistrzowskiej, a jak już się udało, to przyszedł blamaż. Podobnie w 2006, 2008 i 2012. Dopiero w tym roku udało się przełamać klątwę.

To przełamanie sprawiło, że polscy piłkarze stali się łakomymi kąskami na rynku transferowym. Milik – 32 miliony euro, Krychowiak – ok. 30, Zieliński – 20, Glik – 11, Kapustka – ok. 7,5. Te kwoty robią wrażenie. Dotychczas najdroższym polskim piłkarzem był Jerzy Dudek, który trafił do Liverpoolu za 7,4 mln. I te transfery to efekt nie tylko dobrych sezonów w klubach, ale właśnie pokazania się na arenie międzynarodowej. Podobnie może być z Legią. Skauci jeszcze chętniej będą zerkali na nasze ligowe poletko, a letnie transfery sprawią, że ceny za polskich piłkarzy będą znacznie wyższe, na czym zyskają przede wszystkim kluby. I oby kręciło się dalej.

Zdjęcie główne: flickr.com/polandmfa/CC BY-ND 2.0

  • Łukasz Adamowicz

    Lakoniczny tekst, a spodziewałem się czegoś więcej :) Mimo wszystko spróbuję zostać na dłużej:) Pozdro

    • Czy lakoniczny? Nie mi oceniać, ale na pewno to próba podsumowania tego, co za nami. Historia pisze się dalej, patrz dwa mecze Legii w LM i średni start reprezentacji. Zobaczymy jak będzie w sobotę z Danią :) Obstawiam skromne 1:0 dla nas.