donuts-690281_1280

Dziś tłusty czwartek, czyli największa wymówka dla obżarstwa.

Zacznijmy od tego, że jeden pączek ma ok. 250-400 kalorii, czyli żeby go spalić musimy pobiegać ok. pół godziny, dać sobie wycisk na siłowni, ewentualnie iść spać na… kilka godzin. Pytanie, kto zjada tylko jednego pączka w tłusty czwartek? Niektórzy pewnie tak, ale inni podniosą średnią jedząc dwa, pięć, siedem…, a to zbliża się do dziennego zapotrzebowania na kalorie.

Dobra, koniec tego straszenia. Tłusty czwartek to dla wielu bardzo fajne „święto”, bo można z czystym sumieniem wpierniczać i wpierniczać. Tylko skąd się to w ogóle u nas wzięło? Już w Starożytności Rzymianie świętowali ten dzień jako koniec zimy i początek wiosny. Później (i dziś) dla Chrześcijan był to ostatni czwartek przed wielkim postem, gdy o takim obżarstwie nie ma już mowy.

Tylko co my dziś świętujemy? Bo wydaje mi się, że nic. Tłusty czwartek stał się kolejną świetną marketingową zagrywką, tak samo jak inne „święta” i święta. Cukiernie i piekarnie notują zyski, spece od reklamy atakują nas pączkami na prawo i lewo, a dla wielu z nas to po prostu idealna okazja, by nie myśleć o zdrowym odżywianiu, diecie i… rozwadze. Kto przy zdrowych zmysłach zje w „normalny dzień” pięć pączków? No chyba, że takich malutkich domowej roboty, to rozumiem ;)

Swoją drogą, sam od zawsze świętuję tłusty czwartek dwoma czy trzema pączkami, raczej nie myślę wtedy o zdrowym odżywianiu czy innych dietach. Czy powinienem? Sam nie wiem, takie proste przyjemności są przecież takie… przyjemne! To też przecież dla Polaków tradycja – kto nie zje pączka w tłusty czwartek ten będzie miał pecha przez cały rok. A nikt przecież nie chce mieć pecha!

Zatem – do kolejki marsz po dobre pączki!

  • Klaudia Sroczyńska

    nie wiem czy w historii nie ma nawiązania do końcówki karnawału kiedy na kaszubach wypiekano pączki ze smalcem czy boczkiem w środku. trzeba by poszperać w literaturze :)