Jeśli szukasz dobrego orientalnego jedzenia, idź koniecznie do Panaya Thai Restaurant w Sopocie!

panaya sopot

1-10 kwietnia odbędzie się kolejna edycja Restaurant Week Polska. Płacąc zaledwie 39 zł. możecie spróbować trzech dań w jednej z kilkudziesięciu restauracji w kilku polskich miastach. W Trójmieście do wyboru mamy 20 restauracji, w tym Panaya Thai Restaurant, w której byłem ostatnio przy okazji tastingu menu festiwalowego. W tym roku również jestem ambasadorem imprezy i z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę knajpę. Więcej o Restaurant Week Polska:

TRW 2016 cover

Panaya mieści się przy Monciaku, dokładnie pod numerem 31, a więc w jednym z najlepszych miejsc w okolicy – idealnie po drodze z dworca w kierunku molo. Przyznam szczerze, że od dawna chciałem ich przetestować, ale jakoś nigdy nie było okazji. Swoją drogą, myślałem, że jest to bardziej „fancy” miejsce w stylu Lao Thai w Gdańsku. A tu niespodzianka – w środku jest bardzo swojsko, a klimatu dopełnia jeszcze przemiła właścicielka, pani Parida z Tajlandii.

Spróbowałem menu festiwalowego i napiszę jedno – bierzcie w ciemno opcję numer jeden. Pierożki wonton z wieprzowiną + kurczak w zielonym curry z mlekiem kokosowym z ryżem jaśminowym + lody kokosowe = #foodporn. Serio, dawno nie jadłem tak dobrych orientalnych dań. Jeśli chcecie spróbować czegoś innego, w drugim zestawie znajdziecie ostro-kwaśną zupę z warzywami i mlekiem kokosowym oraz smażone kalmary z tajską bazylią i chili. Tej drugiej opcji nie próbowałem, ale po zjedzeniu pierwszej, mogę być spokojny o Wasze podniebienia.

Z pewnością wybiorę się do Panayi jeszcze raz, by spróbować standardowego menu. Tu także widzę sporo ciekawych pozycji – curry, ostro-kwaśne zupy, orientalne dania mięsne, ryby i owoce morza na różne sposoby… Generalnie jest z czego wybierać, sprawdźcie sami.

Wspomniałem już o przemiłej obsłudze (dostaliśmy nawet słoniki-breloczki na szczęście i mini-książki z przepisami kuchni tajskiej), ale klimatu dodaje także wystrój. Nie oczekujcie cudów, pewnie bliżej mu do typowego tajsku baru, ale całkiem przyjemnie spędza się tu czas – bez nadęcia i „ąę”, a to też bardzo ważne w tego typu kuchni.

  • Z zainteresowaniem wszedłem w recenzję Panayi, bo odwiedziłem to miejsce kilka tygodni temu i byłem ciekawy opinii innych osób. Zacznę od pozytywów. Bardzo sympatyczna obsługa. Panie uśmiechnięte, pomocne i nawet biegające dziecko nie zmąciły ich spokoju:) Wystrój swojski, nienapuszony, tak jak napisałeś – tajski bar. I dlatego byłem rozczarowany. Cenny jak w restauracji, a jakoś dań odbiegała od tego, co serwują lokale o tym statusie. Możliwe, że nie wybrałem specjalności szefa kuchni i stąd brak zadowolenia. Gdyby był to bar, z cenami barowymi to ok, ale obecnie ma o te 20-30% zawyżoną cenę. Na podany zestaw festiwalowy pewnie bym się skusił, bo kwota jest przystępna, ale „normalny”, niepromocyjny wypad osobiście bym odradzał.

  • Pingback: Restaurant Week Polska - to ma sens!()

  • Adam

    A próbowaliście Ton Rak thai street food? ostatnio koleżanka poleciła, bo wie, że lubie tajskie jedzionko. I rzeczywiście bardzo smacznie, super, że nie trzeba czekać tak długo jak w restauracji :)

    • Właśnie nie, ale słyszałem bardzo skrajne opinie o Ton Raku. A co dobrego jadłeś? :)