Trójmiasto to fajne miejsce do życia, ale ma trochę wad.

14059565729_321d3cb2a5_k

Miesiąc temu opublikowałem tekst z 10 rzeczami, za które lubię Trójmiasto. Na liście znalazło się m.in. morze, zabytki czy luz, jaki u nas panuje. Jednak nie jest tak różowo, jest wiele rzeczy, za które nie lubię Gdańska, Gdyni i Sopotu. To moja subiektywna lista, którą udało mi się stworzyć także dzięki Waszym komentarzom na Facebooku. Chociaż Trójmiasto ma wiele wad, to nie zamierzam się w najbliższym czasie z niego ruszać. Po prostu je lubię. Miłej lektury!

1. Wiatr

Powiecie, że w lato orzeźwia, że dzięki niemu nie mamy smogu, że czuć, że jesteś nad morzem. Ok, ale mnie to nie przekonuje. Latem skutecznie obniża temperaturę, pojawia się znienacka, najczęściej gdy jesteśmy akurat za lekko ubrani, a zimą i jesienią sprawia, że jest jeszcze zimniej. No i to przez wiatr zapanowała moda na parawaning.

2. Komunikacja miejska

Temat rzeka. Już nawet nie chodzi o zachowanie pasażerów, bo wszędzie w Polsce jak tak samo złe (więcej: Rzeczy, które denerwują mnie w komunikacji miejskiej). Chodzi o:

a) wieczne spóźnienia – dotyczy to oczywiście autobusów, które zgodnie z rozkładami jazdy jadą tyle samo w godzinach szczytu, co np. wieczorami, gdy ruch jest o wiele mniejszy. Dodatkowo rozkłady są bardzo rzadko dostosowane do robót drogowych,

b) brak wspólnego biletu dla Trójmiasta – ja wiem, że to ciężkie logistycznie i technicznie zadanie, ale przecież mamy 2016 rok, a Gdańsk, Gdynia i Sopot nie sąsiadują ze sobą od wczoraj. Współczuję turystom, z których pewnie połowa bierze wspólny bilet za pewnik i wraca z wakacji z mandatami.

c) komunikacja nocna – system autobusów jest ok, ale już zgranie rozkładów z SKM jest fatalne. Do tego stopnia, że mam np. dwie minuty na przesiadkę – serio, nie można było ustawić tego autobusu kilka minut wcześniej, żeby nie trzeba było biec? Stawiam, że obłożenie kolejek SKM w weekendy, szczególnie wakacyjne, jest zbliżone do kursów dziennych, jeśli nie większe, a kolejki jeżdżą co godzinę (przykładowo Sopot-Gdańsk 00:26, 1:24 i 2:15, czyli akurat w momencie, gdy najwięcej osób wraca do domu). O nocnych tramwajach w Gdańsku już nie wspomnę.

3. Wszędzie daleko

Minus miast zupełnie na północy. Wszędzie w Polsce mamy daleko. Dotyczy to także innych krajów, bo Czechy, Słowacja, Węgry (nie mówiąc już o Italii) – to kolejnych kilka godzin podróży (oczywiście piszę o podróży samochodem czy pociągiem, nie samolotem). Wbrew pozorom nawet wycieczka do Niemiec nie jest taka łatwa. Ok, mamy Skandynawię, ale to nie mój kierunek.

4. Śmieci

Mam wrażenie, że Trójmiasto jest strasznie zaśmiecone. Główne ulice jeszcze jakoś wyglądają, ale wystarczy wejść trochę w głąb, by zobaczyć śmietniki, z których dosłownie wylewają się odpady. No i śmieci w lasach, to jest już w ogóle skandal. Ja domyślam się, że trudno to wszystko posprzątać, najczęściej robią to dzieciaki z podstawówek podczas dnia ziemi, ale serio – co musi mieć w głowie osobnik, który idzie wyrzucić śmieci, albo lodówkę (!!!) do lasu?

5. Brak szacunku dla starych dzielnic/budynków

Budujemy kolejne osiedla, biurowce i inne błyszczące, szklane inwestycje, a nie potrafimy zadbać o to, co zostawiła nam historia. Piszę tu o całych dzielnicach (Orunia, Biskupia Górka czy Nowy Port), ale także poszczególnych kamienicach. Czyżbyśmy mieli za dużo starej zabudowy, żeby pozwalać na kolejne tabliczki „do rozbiórki”? Doceniam rewitalizację Dolnego Wrzeszczy i Dolnego Miasta, ale to ciągle za mało. Powstają kolejne grupy wsparcia dla (często) bezwartościowych stoczniowych hal, w Warszawie protestują przeciwko wyburzeniu PRL-owskiego pawilonu Emilia (o dziwo nikt nie chce zatrzymywać LOT-u, chociaż ten jak stał, tak stoi). Wystarczy przejść się do pobliskich Aniołek czy na Orunię, by zrozumieć, że dopiero tam są prawdziwe perełki, które trzeba ratować.

6. Martwe (wieczorami i nocą) centrum Gdańska

Temat, który wałkowany jest od wielu lat, ale zmiany są tylko pozorne. W konflikcie niedzisiejsi mieszkańcy vs. ludzie, którzy chcą spędzać wieczory i noce w centrum swojego miasta, ci drudzy od lat nie mają szans. I trójkąt na Lawendowej/Straganiarskiej tego nie zmieni. Nawet pięć takich trójkątów. Serio, gdybym chciał ciszy i spokoju, wyprowadziłbym się do Oliwy (pewnie cenowo by się nawet bardzo opłacało). Wyobrażacie sobie martwą Ramblę w Barcelonie?

7. Animozje Gdańsk-Gdynia

Nie chodzi mi o mieszkańców czy kibiców, chodzi mi o władze tych miast, które od wielu lat nie potrafią się dogadać na podstawowych polach, z wspomnianym wspólnym biletem na czele.

8. Oferta gastronomiczno-kulturalna

Nadal brakuje nam wiele do Europy, ale także do kilku polskich miast. Warszawa ok, to stolica i inna para kaloszy. Ale szczerze mówiąc mam wrażenie, że nawet Toruń pod względem knajp wygląda lepiej, szczególnie zachowując proporcje wielkości miast. Ciągle u nas za mało koncertów gwiazd z najwyższej półki (nie chodzi mi o koncerty dla mas w Ergo Arenie), które jakimś cudem mogą występować w Poznaniu czy Krakowie. Teatry Wybrzeże, Szekspirowski, Muzyczny i Miejski w Gdyni dają radę, ale mimo wszystko mam wrażenie, że to zdecydowanie za mało jak na taką metropolię jak Trójmiasto.

9. Trawa

Przerwa w pracy, wolny weekend, kocyk, kilka smakołyków i piwko w parku. Brzmi jak obrazek z filmu? Nie, tak to wygląda w Europie. U nas trawniki są w opłakanym stanie, do tego pełne psich kup i szczerze mówiąc nawet bez tabliczki „zakaz deptania trawnika” nie mam zamiaru na nie wchodzić. Powiecie, mamy plaże, tam można sobie zrobić piknik. Mnie to nie przekonuje, nawet w Warszawie wypoczynek na trawnikach w Ogrodzie Saskim czy Ogrodzie Krasińskich stał się modny. U nas wyjątkiem jest Park Regana, ale to też w raptem kilku miejscach.

10. Małomiasteczkowość

Nie chcę nikogo tu urazić, ale w Trójmieście panuje jakiś taki klimat małego miasta. I nie chodzi mi o ludzi. Nie potrafię tego dokładnie wyjaśnić, ale czuję to po każdym powrocie z podróży po europejskich miastach, a nawet czasem po powrocie z Warszawy. Może chodzi o niską zabudowę? Może to, że Trójmiasto jest „ulicówką”? Nie wiem, ale mam nadzieję, że o tym podyskutujemy w komentarzach i na Facebooku.

A teraz: 10 rzeczy, za które lubię Trójmiasto!

Zdjęcie główne: altotemi/CC BY-SA 2.0

  • iXik

  • Małgorzata “Autsajderka” Gadzi

    Czepiasz się pierdół

    • Czemu pierdół? Dla mnie to ważne rzeczy, które mają wpływ na moje życie. No i najważniejsze, absolutnie się nie czepiam, to moje odczucia.

      • Małgorzata “Autsajderka” Gadzi

        No bo na 1 miejscu wiatr? Ale ostrzegłeś, że to Twoje subiektywne odczucia więc masz prawo

        • Ale to absolutnie nie jest ułożone w kolejności od najbardziej nielubianych rzeczy. A nawet jeśli najbardziej w Trójmieście nie lubiłbym wiatru? :)

  • aaaaa

    Jak Ci wszędzie daleko to miejsce zamieszkania zmień, bezsensowny podpunkt. Co to ma wspólnego z trójmiastem? A i od kiedy mamy takie państwo jak Italia? :)

    • Czekałem na taki rzeczowy komentarz :) Napisałem, że to moja subiektywna lista i tego się trzymam. A z Trójmiasta jest wszędzie daleko i tego też się trzymam. A czy to bezsensowny wpis? Zapraszam do stworzenia własnego :) A Italia od dawna istnieje :)

  • Elżbieta Michalec

    Mieszkałam 5 lat na Ogarnej i 3 lata na Długiej – hałas wpisany w styl życia centrum miasta i bywało ciężko ale tych lat nie zamienilabym na nic innego! Kto chce ciszy powinien jechać na wieś ;) Kryzys przeszłam gdy o 02:00 stanął mi pod oknem muzyk z elektryczną i wzmacniaczem + mikrofon… okazało się rano że miałam darmowy koncert znanego Brytyjskiego muzyka ulicznego :) Kocham Gdańsk i kibicuję aby wreszcie nabrał życia jak na to zasługuje ❤ …pamiętam też jak wyszłam na trawkę koło wieży Jacek by zjeść lunch – patrzyli ludzie na mnie jak na kosmitę i do dziś się cieszę że nie wylądowałam z deserem na srebrzysku 😜

    • Tak jak piszesz, hałas wpisany jest w centra miast. Po prostu są dzielnice „żyjące”, a są i spokojne, takie jak wspomniana przeze mnie Oliwa czy nawet większość Wrzeszcza.

  • czytelnik23

    Kiedyś, kiedy bywałem w Trójmieście okazjonalnie, funkcjonowały bilety metropolitalne wszystkich przewoźników tj. normalny 20 zł i bym ważny przez 24h, był jeszcze 72h. Obowiązywały na SKM, MZK Gdańsk i Gdynię, (może coś jeszcze? Warto byłoby sprawdzić na stronie z biletami). Było jeszcze coś takiego jak bilet dwóch wybranych przewoźników. Tak więc może jest bilet wspólny na Trójmiasto? :)

    • Ale bilet metropolitalny to zupełnie co innego, niż wspólny bilet dla Trójmiasta. Mam na myśli (i wiele innych osób, o czym świadczą komentarze: https://www.facebook.com/deerohmydeer/photos/a.432784733509761.1073741825.432766286844939/933583830096513/?type=3&theater) wspólny bilet dla Gdańska i Gdyni.

      • czytelnik23

        Chyba nie zrozumiałem tej idei, bo jeśli coś obowiązuje na terenie Trójmiasta, w każdym transporcie publicznym tj. tramwaj, trolejbus, SKM, PKM, autobus, tylko nazywa się „metropolitalny” zamiast „wspólny” to w moim odczuciu to jest bilet wspólny. Kilku przewoźników dogadało się między sobą, że za taką kwotę biletu pasażer może podróżować tym, a tym, w takim obszarze. Tak przynajmniej funkcjonowało kilka lat temu w Poznaniu, bilet wspólny na tramwaj-autobus-kolej. Jeden bilet kilku przewoźników. Możliwe, że chodzi Tobie o jeden bilet tj. papierek, który możesz skasować albo w tramwaju, albo w SKM, albo w autobusie czy trolejbusie. :) Ja jednak zrozumiałem bilet wspólny jako bilet wszystkich przewoźników…

  • ka

    dwa dni w stale pędzącej stolicy i zatęskniłam za naszą małomiasteczkowością. spokój fal na morzu > fale samochodów na siedmiu pasach drogi. ostatni punkt biorę więc za zaletę ;-).

  • yanekk

    Jako nowogdańszczanin (przeprowadzony rok temu) pozwolę sobie odnieść się do paru punktów:

    5. W Warszawie walczą i walczą a jednak Supersam wyburzony, Koszyki w developmencie a o kinach Moskwa, Skarpa a ostatnio Femina już dawno zapomnieliśmy. W Gdańsku dla odmiany walczymy o kształt Młodego Miasta, Gdynia dzielnie radzi sobie z developerskimi zapędami i konsekwentnie tworzy dobrą architekturę nawiązującą do złotych lat 30. – na rewitalizację pozostałych dzielnic Gdańska przyjdzie czas.

    7. Zgadzam się, to jest zarówno wizerunkowa jak i mentalna porażka. W mojej opinii mocno powiązana z punktem 2b – wspólny bilet mógłby spowodować większą mobilność i poczucie wspólnoty. Na plus, w końcu mamy namiastkę biletu metropolitalnego (Gdańsk-Sopot i Gdynia-Sopot), co już można uznać za pierwszą jaskółkę dalekich zmian.

    8. Uważam, że na teatrach życie kulturalne w mieście się nie kończy. Wymieniając teatry nie wspomniałeś o Szekspirowskim :-) choć zgadzam się, w porównaniu do Wrocławia czy Krakowa oferta jest o wiele skromniejsza. Niemniej, zwróciłbym uwagę na ogół wydarzeń kulturalnych, odbywających się w wielu punktach w Trójmieście: Filharmonia Bałtycka, Opera Bałtycka, Opera Leśna, Swing+ i Górecki+, kluby Zatoka Sztuki, Stary Maneż, Żak, Atlantic, Parlament, B90, Ucho, dużo festiwali (Open’er, Globaltica, Siesta, Jantar Jazz, Sopot Jazz, Sopot Molo Jazz :-), Energa Sopot Classic, Gdański Festiwal Muzyczny) – to jest dużo i jeśli uważasz, że aby spełniać się kulturalnie potrzebujesz koncertów „gwiazd z najwyższej półki” (no ale przecież były: Lenny Kravitz, Dave Matthews Band, 30 Seconds To Mars, Bryan Adams a w przyszłym roku przyjadą Red Hot Chili Peppers, Florence i PJ Harvey), to nie wiem, czego oczekujesz, bo wydaje mi się, że akurat pod tym względem Trójmiasto w żadnym stopniu nie ustępuje innym, dużym polskim miastom :-)

    Dorzucam od siebie parę żali:

    1. Autostrady przez środek miasta – batalia o Trasę Zieloną jeszcze nie wygrana, ale martwi mnie to, że po tylu latach błędów i wypaczeń nadal podporządkowuje się cały ruch pod samochody.

    2. Stacja Gdańsk Wrzeszcz – kilkanaście linii autobusowych, a żadną nie da się dojechać na Zaspę :-P to taki osobisty przytyk, bo poza godzinami szczytu najłatwiej mi ze stacji… dojść na piechotę :-D w ogóle odnoszę wrażenie, że cała przebudowa tej stacji odbija się czkawką wszystkim zainteresowanym

    3. Zawłaszczenie przestrzeni przez galerie handlowe – problem wprawdzie znany z innych miast, ale budowa galerii Metropolia tuż obok Bałtyckiej uważam za absurd.

    Poza tym Trójmiasto jest piękne a kilka punktów wymienionych przez Ciebie jako wady uważam za zalety (1, 3 i 10). Brakuje mi tylko metra i stoisk z tanią prasą.

    • Super, dzięki za komentarz! Też odniosę się w punktach :)

      5. Miałem na myśli, że walczy się o niektóre rzeczy, a zapomina o starszych, ważniejszych architektonicznie czy historycznie. Dobry przykład to pawilon Emilia vs. kamienice na Pradze czy nieliczne pozostałe w Śródmieściu i okolicach. Nie wiadomo jak się skończy historia z Pekinem po pożarze…

      8. Racja, zapomniałem o Teatrze Szekspirowskim, mega błąd, już dopisuję. Gwiazdy pojawiają się, ale głównie przy okazji Open’era. Brakuje mi koncertów klubowych muzyków rockowych/alternatywnych. Trasy są rozpisane w Polsce tylko w Warszawie +/- Kraków/Poznań/Wrocław, chociaż domyślam się, że mogą to być problemy logistyczne. Jakieś jaskółki się pojawiają (np. GusGus), ale ciągle mi mało, a może po prostu jestem zachłanny :)

      A co do Twoich podpunktów, to:

      1. To jest właśnie to. Likwiduje się jedną autostradę (Podwale Przedmiejskie), a w planach jest już kolejna. Coś tu nie gra….

      2. Chyba 124 można dojechać + obok przystanek 127, ale rozumiem o co chodzi. Ogólnie stacja Gdańsk Wrzeszcz to koszmar, zarówno pętla autobusowa, jak i ta kolejowa. Może kiedyś się coś zmieni? Pisałem nawet swego czasu: http://ohmydeer.pl/gdansk_wrzeszcz/

      3. Absurd, absurd. A przecież jeszcze kolejna na Targu Siennym/Rakowym + rozbudowuje się Morena. To ogólnie są mega drogie inwestycje, więc zakładam, że inwestorzy zrobili porządny rachunek opłacalności i widocznie im się opłaca, a ludzie będą chodzili… Mi najbardziej brakuje sklepów wzdłuż ulic, wszędzie te banki…

  • NuSmooth

    „Nie potrafi wyjaśnić…”, „mam wrażenie…”, „chyba…” ech… Pan chyba za długo w Trójmieście i nie docenia jego wartości. Próba porównania, kilka razy, do Warszawy gdzie, ktoś nawet jak spaceruje to biegnie mocno chybiona, do Torunia tym bardziej. Jak dla mnie trochę zalatuje utyskiwaniem chłopca, któremu nie smakuje cukierek.

    Mało miejsc na piknik na trawie? Serio? Jest w gdańsku kilkanaście retencyjnych zbiorników wodnych, przyzwoicie zagospodarowanych i przy każdym możesz zrobić sobie mini piknik. Zresztą piknik z zasady ma być jakby odpoczynkiem więc po co robić go w centrum miasta, w tłumie ludzi i smogu? Czy to może potrzeba usilnego dążenia do scen z filmów kręconych np. w Central Parku? Post, jako całość, mocno nieprzemyślany i nietrafiony. Szkoda, bo są w 3City rzeczy do poprawy ale akurat nie te, no może pomijając kwestie wspólnych biletów miejskich, które tu się wymienia.

    • Przede wszystkim to moja subiektywna opinia, więc moim zdaniem mogę porównywać Trójmiasto do dowolnego miejsca, które mi się podoba lub nie. W Trójmieście mieszkam już blisko 30 lat, więc wyrobiłem sobie opinię :)

      Oczywiście, że jest mało miejsc na odpoczynek na trawie. Parki, trawniki, skwery, tereny zielone są w Gdańsku w fatalnym stanie i podtrzymuję tę opinię. Wystarczy się przejść do parku Świętopełka czy Kobzdeja – to nie są wizytówki miasta. Podobnie poza Śródmieściem – np. we Wrzeszczu park przy De Gaulle’a czy Akademicki i Steffensa. Pełno psich odchodów, mało zachęcająca trawa i krzywe chodniki.

  • 11. Ludzie robiący sobie zdjęcie pod Neptunem – nie da się przejść.

  • Inka

    Panie Patryku, gratuluję odwagi i obiektywizmu. Wieloletni miejscowi często nie mają cienia dystansu do Trm i rzadko maja bardzo słabe doświadczenia w mieszaniu w innych regionach kraju, dlatego zauważyłem, że mają ogromne kompleksy, objawiające się w niechęci do przyjezdnych i zamknięciem na to, co gdzie indziej świetnie funkcjonuje – patrz: np. rozwiązania dla komunikacji miejskiej, czystość, zagospodarowanie turystyczne pasa nadmorskiego – i chodzi tu o podstawy, np. sanitariaty czy utwardzone parkingi i likwidacja bud rodem z PRL. Słowem – odległość od centrum kraju postawiłbym na 1. miejscu – to wiąże się z mentalnościa małomiasteczkową i zadufaniem bez powodu (w mniejszych i biedniejszych – acz zadbanych miejscach – ludzie zdają sobie sprawę, że nie mieszkają w Nowym Jorku, a w Gda coś się ludziom pomyliło – daje za to wielki minus, bo to przykra i bardzo charakterystyczna przywara:(, 2. Brud i przypadkowe zagospodarowanie przestrzeni – nie wstyd, że w centrum jest tak brudno?; sztucznie tworzone Trm z włączania pobliskich wsi, aby na siłę stworzyć większy ośrodek powinien był iść równolegle z nowoczesnym planem zagospodarowania urbanistycznego, tu widać brak wiedzy w temacie i powstał jakiś potworek. gdzie wszędzie należy jechać, jechać i jechać… 3. Komunikacja miejska – w skali dużych miast – zdecydowanie najgorsza w kraju;
    I coś co bym niestety dodał – a ważne z punktu widzenia rozwoju, co jest całkowicie pomijane milczeniem – 4. Kiepski uniwersytet – PG i GUM jakoś wypływają w skali kraju, ale uniwerek – rozumiem, że utworzony w latach 70 na siłę i mają kłopoty z dobra kadrą, ale pracując niekiedy z absolwentami i widząc kilka razy jak wygląda „od środka” – włos się na głowie stroszy, a kapitał społeczny to podstawa lokalnej gospodarki. Jest wiele uroków Trm – tak na chwilę, dla turysty, ale dla rozwoju i mieszkańca „na stałe” warto przestać udawać, że jest tak świetnie. Wybaczcie:)

    • Żeby nie było, jest też wiele zalet, o czym pisałem: http://ohmydeer.pl/lubie_trojmiasto/

      Co do uniwersytetu, zgadzam się. Tylko problem nie polega na kadrze, ale na programie. Moim zdaniem jest fatalny i nastawiony na wkuwanie, a nie praktykę. I wiem to po sobie i moich znajomych.