Mam to szczęście, że od urodzenia mieszkam nad morzem – w Gdańsku. Jednak w miastach, które nie mają takiego przywileju, jakim jest dostęp do morza, trzeba sobie jakoś radzić.

IMG_1027

Mam to szczęście, że od urodzenia mieszkam nad morzem – w Gdańsku. Jednak w miastach, które nie mają takiego przywileju, jakim jest dostęp do morza, trzeba sobie jakoś radzić.

Chociaż nie bywam nad morzem tak często, jakbym tego chciał, to bardzo cenię sobie fakt, że dosłownie w ciągu kilku minut mogę wskoczyć to wody, albo chociaż pomoczyć stopy czy pospacerować przy szumie fal. Docenia się to szczególnie w upalne dni. Ale co mają robić osoby, które mieszkają np. w Warszawie, a kąpiel w Wiśle raczej nie wchodzi w grę?

Odpowiedź jest prosta – poszukać innej wody, dużo przyjemniejszej do kąpieli niż nasza kochana, ale zasyfiona Wisła. W ostatni weekend, dzięki zaproszeniu Warki Radler, miałem przyjemność odwiedzić Lake Park Wilanów, który mieści się zaledwie pół godziny jazdy autobusem od Dworca Centralnego. Na miejscu plaża, leżaczki, łóżka, bar, zimne piwko, przekąski i sporo atrakcji, w tym wakeboard, ale o tym za chwilę.

Głównym punktem programu w Lake Park Wilanów jest oczywiście tytułowe jeziorko. Może nie należy do największych na świecie, ale jest czyste i szybko się nagrzewa, wiec podczas kąpieli na pewno nie zmarzniemy. Można skorzystać z boiska do siatkówki i imponującej zjeżdżalni, która „wyrzuca” nas do jeziora na kilka dobrych metrów. Podczas mojej wizyty odbywała się akurat impreza Warki pt. Miejska Strefa Orzeźwienia, która zadebiutowała dwa tygodnie wcześniej w Sopocie, o czym zresztą już pisałem. Dzięki temu można było pobawić się na slackline (z równowagą u mnie słabiutko…), trickboardzie i torze do skimboardingu, a oprócz tego nauczyć się tricków z zośką, diabolo, kendama i yoyo czy poprawnej gry we frisbee.

Lake Park Wilanów ma swojej ofercie jeszcze coś dla mnie najbardziej wyjątkowego, czyli wakeboard. Chociaż mieszkam nad morzem, to ze sportami wodnymi nigdy nie byłem za pan brat, dopiero dwa tygodnie temu pierwszy raz spróbowałem skimboardingu, który bardzo mi się spodobał. Poziom trudności wakeboardingu jest nieporównywalnie wyższy, ale daje też nieporównywalnie więcej funu. Wyciąg potrafi być bardzo szybki (kiedyś muszę spróbować wersji z motorówką!), ale już po pierwszej rundce można opanować podstawy, które pozwolą utrzymać się na tafli wody. Muszę przyznać, że zakochałem się w wake’u od pierwszego razu :)

Generalnie podobne do Lake Parku miejsca są praktycznie w każdym większym mieście, więc warto odpalić Google i poszukać czegoś dla siebie. Trzeba korzystać z pogody, a przy okazji spędzić czas aktywnie. Ile można leżeć plackiem?

Sprawdźcie jak radziłem sobie na wake’u, jak Warka Radler zadbała o warszawiaków i jak prezentuje się Lake Park Wilanów:

lake park wilanówresize_IMG_1114IMG_1088 IMG_1065 IMG_1063 IMG_1064 IMG_1058 IMG_1042 IMG_1038 IMG_1037 IMG_1027 lake park wilanów resize_IMG_0977 resize_IMG_0996 resize_IMG_1003 resize_IMG_1004 resize_IMG_1007 resize_IMG_1020 resize_IMG_1097 resize_IMG_1104 resize_IMG_1109 resize_IMG_1113
resize_IMG_1124 resize_IMG_1132 resize_IMG_1134 resize_IMG_1135 resize_IMG_1139 resize_IMG_1140 resize_IMG_1145 resize_IMG_1151 resize_IMG_1154 resize_IMG_1158 resize_IMG_1161 resize_IMG_1163 resize_IMG_1166 resize_IMG_1173 resize_IMG_1176

Warka_Logo_Red_Render

 

Tekst powstał przy współpracy z marką Warka Radler – sprawdźcie też mój profil prywatny, fanpage Oh My Deer, Instagram i Twitter – tam znajdziecie więcej  zdjęć i wideo z naszej współpracy, m.in. z Open’er Festivalu 2015.