Polskie kino ma się dobrze, a „Kamper” to najlepszy tego przykład.

kamper recenzja

Zacznę od mocnego uderzenia – to jeden z najlepszych polskich filmów, jakie widziałem w ostatnich miesiącach, a może latach. Jeśli zostałby nakręcony w bardziej szanowanym filmowo kraju (no offence!), biłby się o ważne nagrody. Gdzieś przeczytałem podobną opinię, że mógłby oczarować np. festiwal w Sundance. Zgadzam się w stu procentach.

Historia z pozoru nie jest skomplikowana. Młodzi, choć już 30-letni, ludzie stają na rozdrożu swojego życia. Wplątują się w romanse, szukają swojego „ja”, generalnie przeżywają typowy kryzys w stylu „ok, co dalej z moim życiem?”, choć jednocześnie boją się podjąć konkretnej decyzji.

Wielki ukłon dla odtwórców głównych ról – Marty Nieradkiewicz i Piotra Żurawskiego, którzy są przede wszystkim naturalni, a to wcale nie takie oczywiste. Ta pierwsza, wcielająca się w rolę Mani, chce zrobić ważny krok w swoim życiu, pójść w stronę gastronomii, otworzyć swoją knajpę. Tytułowy Kamper, czyli Piotr Żurawski, sprawia wrażenie wiecznego dziecka – pracuje w firmie zajmującej się testowaniem gier komputerowych. Przy okazji brawo za sprawny przydomek i jednocześnie tytuł filmu. W końcu określenie „kamper” oznacza w grach osobę, która chowa się po kątach, unikając konfrontacji czy walki. Dokładnie tak jak bohater.

Kluczowym momentem filmu są romanse, w które oboje się wplątują, a które zmieniają ich życie i mobilizują do zrobienia ważnego kroku w kierunku przyszłości. Mania szuka kogoś, kto jej imponuje i daje powera, by iść do przodu. Z kolei Kamper zdradza jakby odgrywając się na swojej żonie. Mimo wszystko próbują być dalej razem i… zobaczcie sami.

Jestem pod wrażeniem jak z tej z pozoru błahej historii udało się stworzyć świetny film, z którego wiele osób w podobnym do bohaterów wieku może wyciągnąć coś dla siebie. Film zmusza do refleksji, za co brawa dla debiutującego reżysera. I na koniec jeszcze jeden mały plusik – przedstawienie Warszawy. Nie jako mega kosmopolitycznego miasta (jak w serialach czy „11 minutach”), ale bardzo klimatycznego miejsca, gdzie żyją z pozoru zwykli ludzie.

Za seans dziękuję Cinema City!

  • Aga Be

    Hmm, chętnie zobaczę. W kolejce jeszcze czeka Lobster i nowy sezon BoJack Horsemana, ale dobrych filmów nigdy za wiele!

    • Koniecznie póki jeszcze jest w kinach, warto wspierać polską kinematografię :)