Restaurant Week Polska – czas start! Na pierwszy ogień INK.

5

Na wstępie najważniejsze info. 21 października startuje kolejna edycja festiwalu kulinarnego Restaurant Week Polska, którego jestem ambasadorem, a który tym razem odbędzie się pod hasłem „Towarzyskość to zdrowie”. Tradycyjnie płacąc 39 zł. możecie spróbować trzech dań w wybranych restauracjach – w Trójmieście będzie ich 22, także jest w czym wybierać – sprawdźcie sami.

Ja oczywiście jestem bardzo towarzyski, więc wybrałem się do restauracji INK w Gdańsku, by przetestować menu i od razu Wam coś zdradzę – przy okazji Restaurant Week byłem już w kilku restauracjach i INK jest moim numerem jeden. Raz – świetne jedzenie, dwa – bardzo ładna restauracja, trzy – super obsługa. Podkreślam, nie piszę, że to najlepsza restauracja w Trójmieście (muszę najpierw spróbować „normalnego” menu), ale najlepsza z testowanych przeze mnie jako ambasador RWP.

Podczas Restaurant Week w INK możecie spróbować dwóch menu, mięsnego i wegetariańskiego, ja spróbowałem obu i sam nie wiem które lepsze. Przejdźmy do szczegółów. Przystawka to krem z buraka z odpowiednio serem kozim i chrustem ziemniaczanym. Danie główne – policzki wołowe w sosie czekoladowym z ziemniakami truflowymi i marynowaną marchwią lub risotto z dzikiego ryżu z serem tofu. I deser – w obu przypadkach lody z zielonej herbaty.

Krem z buraka bardzo dobry. W ogóle jestem fanem kremów, sam robię je regularnie, a ten z buraka jest jednym z moich ulubionych (obok kremu z marchewki, mniam!). Propozycja INK idealnie wyważona – odpowiednio kwaskowata i słodka, a pianka z koziego sera i chrust ziemniaczany dobrze współgrały z zupą. Dania główne powinny zadowolić wszystkich mięsożerców, ale także tych bezmięsnych. Policzek idealnie przygotowany, a do tego bardzo duży – kucharze nie poskąpili mięska. Bardzo zasmakowały mi ziemniaki truflowe, które jadłem pierwszy raz. Risotto też wstrzeliło się w mój gust. Widać, że szef kuchni sprawiedliwie podszedł do obu propozycji. I wreszcie deser, czyli w tym wypadku przyjemne zakończenie kolacji. Pyszne lody, super dodatki i co ważne – wszystko nie za słodkie, co często mi się zdarza przy deserach.

Jeśli szef kuchni gotuje tak na co dzień, to muszę szybko wrócić do INK, żeby spróbować kolejnych, już pozafestiwalowych propozycji (sprawdźcie menu restauracji). Bardzo duży plus także za nowoczesne podejście do wydawałoby się dobrze znanych dań czy składników.

Co do samej knajpki, to kolejny raz (po Art Deco) przekonałem się, że warto zaglądać do restauracji hotelowych – nie tylko ze względu na kulinaria, ale też wystrój. INK jest bardzo ładnie urządzony, a do tego bardzo przytulny. Oprócz stolików czy bardziej barowej części, jest też strefa chilloutu z dużymi kanapami. A wszystko to w ścisłym centrum Gdańska, bo w hotelu PURO przy ul. Stągiewnej.

INK, Gdańsk: ul. Stągiewna 26, otwarta pon.-pt. 6.30-23, sob.-nd. 7-23.