Skąd się bierze hejt w Internecie? Czy „pokolenie beka” jest bezkarne? Czy to nadal wolność słowa?

picjumbo.com_HNCK4023

Skąd się bierze hejt w Internecie? Czy „pokolenie beka” jest bezkarne? Czy to nadal wolność słowa?

Wczoraj Wojtek Kardyś napisał tekst „Pokolenie beka” – jak z tym walczyć?, w którym opisuje (najczęściej) młodych internautów, którzy wyżywają się na klawiaturze, nie mając żadnej świętości. Zmarła znana blogerka? Beka i hejt. Prześladowany 14-latek popełnił samobójstwo? Beka i hejt. Wszystko oczywiście w komentarzach – pod tekstami, na Facebooku, wszędzie gdzie się da coś napisać.

Hejterze, nie jesteś anonimowy!

Zgadzam się, że z takim zachowaniem trzeba walczyć. Bo to nie dotyczy tylko takich tematów jak śmierć czy inna życiowa tragedia, ale także np. orientacji seksualnej czy koloru skóry. Większość z Was kojarzy pewnie stronę „Hejty na Fejsie„, na której autor publikuje zdjęcia hejterów z ich chamskimi, uwłaczającymi, po prostu prostackimi cytatami:

Zrzut ekranu 2015-07-29 o 12.11.29

Wszyscy ci internetowi komentatorzy żyli pewnie w przekonaniu, że są anonimowi. Guzik prawda. Nie jesteście anonimowi. Wystarczy wejść na wasze niezablokowane profile, by zobaczyć zdjęcia z szkolnej wycieczki, wakacji z rodzicami czy dzieźmi, bo jak się okazuje, młodzi rodzice to całkiem spora grupka internetowych hejterów. Jesteście na tyle niekumaci, że macie podane prawdziwe imiona i nazwiska, a nawet miejsca pracy.

Kiedyś bójka na podwórku, dziś hejt w necie

Podstawowe pytanie brzmi, skąd właściwie się wzięliście i dlaczego tak się zachowujecie w Internecie?

Po pierwsze, hejt w Internecie wynika ze wspomnianego wyżej złudnego poczucia anonimowości, a także ślepego przekonania, że wolność słowa jest nieograniczona. Nie raz czytałem komentarze w stylu: „skoro on ma prawo być gejem, to ja mam prawo go obrażać”. Ci wszyscy ludzie są tak święcie przekonani, że w Internecie można wszystko, że… przekraczają wszystkie granice. Moim zdaniem zupełnie bezrefleksyjnie. Nie wierzę, że chłopak, który pod jednym tekstem napisze „zakaz pedałowania”, nie napisze tego pod kolejnym i kolejnym.

Druga przyczyna, którą dostrzegam, to oczywiście chęć wyżycia się. Kiedyś chodziło się na podwórko, biegało się z kolegami bez celu, grało w piłkę przeciwko innym podwórkom i ulicom, czasem dochodziło do bójek i innych utarczek, ale w ten sposób dzieci/młodzież dawała upust swoim emocjom. Dziś siedzą przed komputerem i bluzgają na prawo i lewo. Nasłuchają się, że rząd jest zły, że „homosie” przejmują władzę, że „żydokomuna” i bez zagłębienia się w temat komentują, komentują, komentują. Podobnie jeśli chodzi o orientację seksualną, kolor skóry etc. I znowu, czują się bezkarni, bo przecież policja nie przyjdzie do nich do pokoju i nie zakuje ich w kajdanki.

Edukacja, edukacja, edukacja

Wrócę raz jeszcze do tekstu Wojtka, który proponuje rozwiązanie – edukację od najmłodszego. Racja, tej brakuje od lat. Za moich czasów nie uczono w szkole jak się zachowywać przy stole czy w miejscach publicznych (na szczęście zrobili to rodzice, ale umówmy się, nie wszyscy mają rozsądnych rodziców), tak dziś uczniowie pierwszych klas podstawówki nie uczą się netykiety.

Mam nadzieję, że rządzący kiedyś pójdą po rozum do głowy i to się zmieni, bo jeśli dzieci od najmłodszych lat nie będą uczone, że hejt w Internecie jest zły, to będzie jeszcze gorzej. Chociaż w sumie, czy jest coś gorszego niż wyzywanie zmarłej osoby…?

  • Ta stronka jest genialna! Bardzo mi się podoba ten pomysł! A o temacie hejtu, ale skupiającego się na celebrytach, też kiedyś pisałam i jest to jeden z moich ulubionych tekstów w moim wykonaniu ;) http://politechnikafashion.pl/?p=1351

    • Jest dobra i przede wszystkim demaskuje „anonimowych” cwaniaków :) Tekstu nie czytałem, ale nadrobię!

  • Koń

    To wina rodziców i nauczycieli, proste

    • Po części tak, ale w pewnym momencie każdy powinien być już dorosły emocjonalnie i wiedzieć co jest dobre, a co złe.

  • Całkiem dobra analiza zjawiska. W końcu nie od dziś wiadomo, że maska anonimowości oraz pęd tłumu wyzwalają w ludziach zachowania, których w innych okolicznościach zapewne by nie podjęli. Hejt stał się modny, do tego poczucie złudnej anonimowości i… mieszanka wybuchowa gotowa. Wydaje mi się także, że pewnym czynnikiem wpływającym na ilość hejtu w Internecie jest to, że osoby pragnące wyrazić pochwały lub mające coś wartościowego do powiedzenia, często nie mają ochoty lub czasu pisać. Zwykle to Ci, którzy chcą przelać negatywne emocje dodają komentarze – taka dziwna natura człowieka, że to krytyczne myśli wyraża chętniej, niż pochwały. Czasem wynika to z bezkrytycznego podążania za modą (inni tak piszą to i ja napiszę), a czasem z frustracji (jemu się udało, robi coś wartościowego, a ja tylko siedzę przed komputerem…). Jestem ciekaw jak wygląda zjawisko hejtu za granicą, zwłaszcza w krajach, gdzie Internet funkcjonuje znacznie dłużej niż w Polsce.

    • Dobre pytanie, też jestem ciekaw jak to wygląda za granicą. Natomiast ta anonimowość jest tak złudna, że aż głowa boli. Przykład pierwszy z brzegu – komentarz „mający bekę” ze śmierci dziecka Chajzera napisała kobieta, która miała na cover photo zdjęcie ze swoimi dziećmi. O co w ogóle chodzi? :/

  • ktototaki

    Przeczytałem połowę i „dostałem raka”. Efekt uboczny wolności słowa? Twoja strona też w jakiś sposób obraża osoby „hejtujące”, podchodzisz do nich stereotypowo i z uprzedzniami. Nie wolno zakazywać komukolwiek śmiania się z czegokolwiek bo to zwyczajnie prowadzi do totalitaryzmu – kto miałby decydować co jest śmieszne, dozwolone a co nie? Trzeba zadbać o swoje środowisko i otoczenie, a nie zakazywać.

    • O czym Ty w ogóle piszesz. Stereotypowo i z uprzedzeniem do osób, które cieszą się ze śmierci innych?!

      • ktototakitutaj

        Oczywiście. Ich prawo. Jeżeli Ci się to nie podoba, to edukuj ale nie zakazuj. Poza tym, jak umiera zbrodniarz, morderca, dyktator to ludzie się cieszą – tego też chciałbyś im zabronić?

  • No dobrze, ale

    Czemu to wszystko dotyczy akurat tylko homoseksualizmu?