Bardzo dobry serial, który trzyma w napięciu aż do ostatnich scen. Warto obejrzeć!

Belfer recenzja

Nie ma co ukrywać, do niedawna określenie „polski serial” kojarzyło mi się z hitami pokroju „Klan”, „M jak Miłość”, „Przepis na miłość” czy inne „Barwy Szczęścia”. Kamieniem milowym (dla mnie) był „Czas Honoru”, czyli pierwszy polski serial, który obejrzałem od początku do końca i do dziś jestem nim zachwycony. Później świetny „Pakt” i zaskakująco dobry „Bodo”. Aż przyszedł on i pozamiatał wszystko.

Jako, że niespecjalnie interesuję się polskimi serialami, o „Belfrze” dowiedziałem się przy okazji, czytając jakiś wywiad z Maciejem Stuhrem. Już sam fakt, że zdecydował się zagrać w serialu po wielu latach przerwy, było dla mnie dobrą rekoemdacją. Do tego scenariusz Jakuba Żułczyka i reżyseria Łukasza Palkowskiego, twórcy świetnych „Bogów”. Pomyślałem – to może się udać.

I udało się. I to bardzo dobrze. Oczywiście ma pewnie sporo mankamentów, ale ma też coś, co powinien mieć każdy serial czy film kryminalny – trzyma w napięciu. I to praktycznie od samego początku do końca. Ok, Dobrowice są mocno przerysowane, niektóre wątki są nie do końca spójne, główny bohater jest „zbyt dobrym” detektywem jak na nauczyciela, a afer, aferek i spisków jest trochę za dużo jak na jedną mieścinę. Jednak mimo wszystko – to się trzyma kupy i ogląda się z ogromną przyjemnością.

Gdzieś u moich znajomych przeczytałem, że finał rozczarował. Mnie nie, twórcy od początku mówili, że morderca jest cały czas obok. I był! Cała narracja i fabuła została kapitalnie poprowadzona, dosłownie co odcinek na pierwszy plan wysuwał się kolejny potencjalny sprawca, ale za chwilę okazywało się, że to jednak kto inny. Nie było tu sztuczności czy szukania kolejnych podejrzanych na siłę, byle zapełnić odcinek. Swoją drogą, twórcy zastosowali ciekawe rozwiązanie – aktorzy praktycznie do samego końca nie znali zakończenia. Wszystko po to, by ich gra była możliwie najbardziej naturalna.

Belfer recenzja

W „Belfrze” wszystko po prostu zagrało. Łącznie z aktorami, którzy moim zdaniem zostali dobrze dobrani do ról. Stuhr – klasa sama w sobie. Grzegorz Damięcki jako biznesmen-kombinator, Sebastian Fabijański jako zakochany gangster czy Paweł Królikowski jako zapijaczony, skorumpowany komendant policji. Oprócz głównego bohatera, na pierwszy plan najbardziej wybija się jeszcze Krzysztof Pieczyński, czyli dziennikarz z Dobrowic. Bardzo skomplikowana postać, ze swoją przeszłością, alkoholizmem i ogromnym zagubieniem. Brawa także dla wszystkich młodych aktorów – może nie byli wybitni, ale to jeszcze dzieci – kilka osób ma z pewnością potencjał.

Czego mi brakowało? Pewnie każdy aspekt mógłby być lepszy, ale zabrakło mi trochę poznania przeszłości tytułowego Belfra, większego udziału kilku postaci (Cielecka czy Głowacki) i lepszej muzyki. No i nie jestem przekonany czy kolejny sezon to dobry pomysł. Boję się, że to może nie wypalić. Ale wiadomo – kasa misiu, kasa.

Jeśli macie możliwość zobaczyć „Belfra” (szkoda, że nie udostępnili po zakończeniu wszystkich odcinków online!), zróbcie to. Można zmienić zdanie na temat polskich seriali.

  • Czekałam na finał z niecierpliwością, bo liczyłam na mega petardę, i faktycznie petarda nie była aż taka wielka – podzielam zdanie internautów. Byłam zła, bo pod jednym z odcinków ktoś napisał swoją wersję zakończenia (to było pod 8. odcinkiem) i niemal od razu zrozumiałam, że ten ktoś dobrze typuje. Bardzo chciałam zostać zaskoczona w 10. odcinku, niestety komentarz jednak był spoilerem… :)) Ale jednak pewien element zaskoczenia był.
    Generalnie moje zdanie jest takie, że tak mniej-więcej do 5 odcinka oglądało się to z zapartym tchem, potem 6, 7 odcinek zamułka (trochę przeciąganie fabuły), i potem 8, 9 i 10 super. Końcówka 9. odcinka szczególnie mi się podobała, w końcu wróciły te emocje z pierwszych odcinków.
    Stuhra oczywiście nie ma co komentować, klasa sama w sobie. Podobało mi się, że dobrali samych nieznanych aktorów młodego pokolenia, pewnie wkrótce przynajmniej połowa z nich zagra z Adamczykiem albo Karolakiem w kolejnej komedyjce romantycznej… :)) Krzysztof Pieczyński też super, dawno nie widziałam go w żadnym filmie, powrót w Belfrze bardzo udany.

    Jestem ciekawa, czy będzie 2. sezon – może zostawili sobie otwarte zakończenie, żeby podsycić zainteresowanie, ale nie zdecydują się na kręcenie? Teraz Żulczyk żyje przecież serialem HBO w oparciu o „Ślepnąc od świateł”, więc ma co robić :) Pożyjemy, zobaczymy! Ale Belfra również polecam, warto obejrzeć i się odkompleksić ;)

    • Ola

      będzie sezon drugi, przecież ostatnia scena – pojedzie pan do Wrocławia, do tamtejszej szkoły i rozwikła problemy zaginionych uczniów ;) a już chyba nawet powoli zabierają się do kręcenia.

      • Wiem, że tak mówili, ale myślałam, że może dali takie otwarte zakończenie, ale w gruncie rzeczy nie jest ono zobowiązujące :) Ale skoro macie potwierdzenie tej informacji, to wszystko jasne i możemy tylko czekać na to, jak to się dalej rozwinie i czy Belfer 2. będzie równie mocny ;)

        • No oby oby, ale mam obawy troszkę. Tak samo jak nie wyobrażam sobie trochę drugiego sezonu Stranger Thing, jak oglądacie oczywiście :)

          • Jeśli chodzi o seriale, dopóki nie skończę Greys Anatomy nie tykam następnych, bo GA ma jakieś 12/13 sezonów i dalej kręcą, więc mam co oglądać :P Tylko na Belfra się skusiłam, bo to raptem 10 odcinków. A poza tym w serialach jestem goła i wesoła, nie oglądałam żadnej z tych „kultowych” serii ostatniej dekady :D

          • A to nie mój klimat akurat. Ja też odrzucałem wszystkie – od Californication, przez House’a, aż po te najnowsze, ale… ST mnie skusiło i nie żałuję, kozak :)

    • Już ponoć potwierdzili, że będzie drugi sezon, także pozamiatane :)

      Magda też już wcześniej typowała takie zakończenie, ja w sumie wolałem aż tak nie analizować, tylko zobaczyć co się stanie. Ale zobacz, na logikę to było jedyne sensowne zakończenie. Praktycznie każde inne byłoby sztuczne. Tak mi się przynajmniej wydaje.

      Co do napięcia, to zrobili to tak, jak Netflix w Daredevile’u. Kończyli każdy odcinek mocnym pierdolnię*iem. To mi się podobało :)